Słysząc tytuł „Resident Evil” w mojej głowie rysuję się obraz kultowej już posiadłości na obrzeżach Raccoon City oraz wygłodniałych zombie, których jedynym celem było dorwanie się do naszych ciał. Młodsi gracze zapewne kojarzą tą serię z rzezi, jaką niesiemy w hiszpańskich i afrykańskich wioskach. Jak to wszystko zmieniało się na przestrzeni lat? Przyjrzyjmy się temu, sięgając pamięcią do samych początków powstawania serii.
Jest rok ’90, tak? Smród komunizmu jeszcze wisi nad polską mentalnością, ale wielu co bardziej przedsiębiorczych chwyta swój los za rogi i organizuje własny biznes. Tu przywitajmy oklaskami bohatera tamtych czasów – Marka Jutkiewicza, który zajmował się sprzedawaniem sprowadzanej z Tajwanu odzieży. Podczas jednej z delegacji po sztruksowy towar do skośnookich sąsiadów dojrzał na bazarze podrobioną konsolę NES-a. Kilka dni później miał już gotowy plan na zarobienie naprawdę konkretnej kasy. Potrzebował tylko jednego – pieniędzy.
Przed nami swego rodzaju podróż w przeszłość, otóż w sieci się ukazały się filmiki prezentujące ekrany ładowania chyba wszystkich możliwych konsol świata. So, let’s go!
Dokładnie 13 września 1985 roku swoją premierę miała jedna z najważniejszych gier wszech czasów, czyli Super Mario Bros na Nintendo Entertainment System. Nie jest to oczywiście tak okrągła data, jak w ubiegłym roku, ale warto o niej wspomnieć. Ciekawe co będzie za 4 lata, może limitowana edycja WiiU z motywem SMB z okazji 30 rocznicy?
Czasami powstają gry o pięknej grafice, miodnym gameplayu. Gry, które mają taki poziom trudności, że zmuszają gracza do niezwykłych wyczynów wynagradzając go za poświęcenie bonusami i wspaniałymi przerywnikami, a na końcu satysfakcjonującym zakończeniem zwieńczającym całą przygodę.
Ta recenzja jednak jest o kompletnym przeciwieństwie tego co przed chwilą napisałem.
Będąc małym brzdącem męczyłem mojego Pegazusa. Męczyłem też rodziców… Co chwilę chciałem jeździć na okoliczne bazary, po to, by za ich ciężko zarobione pieniądze (nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby wydawać moje zaskórniaki, wyłudzane z takim trudem na różnego rodzaju przyjęciach od wujków i cioć), wymieniać dyskietki na inne, a od czasu do czasu kupić jakiś nowy kartridż. Pewnego razu moją uwagę przykuła niebieska gra z zielonym królikiem na marnej jakości etykiecie.Kurczę – pomyślałem – muszę to mieć, kumple będą mi zazdrościć takiego okazu (zabawne, że prawie wszystkie dyskietki były żółte, niczym ich skośni twórcy). Odrobinę wysiłku kosztowało mnie namówienie rodziców na kupno Buckiego Ohar’e. Po powrocie do domu, paru dmuchnięciach w kartridż i włączeniu gry telewizyjnej odpłynąłem…
Wyjazdy wakacyjne sprzyjają przywoływaniu wspomnień. Gambit niedawno powrócił z Grecji, w której zajadał się do syta od dawna niedostępnymi
w Polsce Rufflesami i wafelkami Kukuruku, ja zaś od dobrych dwóch tygodni opijam się kolejnymi butelkami Frugo, przyglądając się zachodom słońca na bałtyckiej plaży.
Wypad nad morze pozwolił mi też na swoisty powrót do przeszłości dzięki tytułowym automatom z grami arcade.
Powyższa piosenka jest o tyle ciekawa, że traktuje o grach komputerowych i powstała w 1979 roku. I brzmi naprawdę retro, więc trudno jej nie polecić ;)
Konsola Sega Saturn trafiła w ręce graczy po raz pierwszy 22 listopada 1994 roku. Pomimo początkowej fali zainteresowania sprzętem, twórcy popełnili przy nim wiele błędów, przez co okazał się on gwoździem do trumny Niebieskich, stając się jednocześnie ich przedostatnią konsolą. Co tak naprawdę o tym zadecydowało?
Dzięki fanowskiej stronie ulubionego napoju wszystkich polaków (na portalu facebook) już dzisiaj znamy szczegóły dotyczące powrotu do sklepów kultowej marki :)
Dobra wiadomość dla wszystkich osób, które tęsknią za kultowym napojem z lat ’90. Frugo powraca! Prawa do Frugo nabył właściciel marki Tiger i już niedługo przyjdzie nam znowu zobaczyć na półkach sklepowych ten napój. Mam nadzieję, że reanimacja się uda, bo Frugo było całkiem smaczne. Najbardziej lubiłem zielone o smaku kiwi, a jaki był Wasz ulubiony smak?
Ostatnio mnie po raz kolejny wzięło na wspominki i przypominanie sobie „jak to drzewiej było”. Oczywiście nie będę ukrywać, że rozmyślałem przede wszystkim o czasach, gdy żyliśmy beztrosko, a życie…? To było takie tam coś – nieistotne – co działo się za naszymi plecami, gdy siedzieliśmy przylepieni do konsoli. Grało się wtedy zupełnie inaczej niż teraz, przynajmniej w przypadku większości z nas. Zupełnie inne było też środowisko pozyskiwania cartridge’y, bo jak dobrze wiadomo – na Allegro nie bardzo można było wtedy liczyć. Mekkę dla każdego z nas stanowiły wtedy sklepy elektroniczne, oraz – przede wszystkim – bazary.
Pewien użytkownik deviantART o nazwie Suzuran jest odpowiedzialny za ten sympatyczny art reprezentujący aż 54 postaci ze świata Marvel. Wszystko to w 8bitowym stylu z klasycznej sagi Mega Man.
Na forum www.highgearforums.com powstał temat, w którym autor prezentuje ewolucje grafiki w takich seriach jak Colin McRae Rally, Moto Racer czy Need for Speed. Wygląda to wszystko imponująco, tym bardziej, że od pierwszego tytułu po ostatni tak na prawdę nie minęło wiele lat. Ja jednak wolę sięgnąć po starsze tytuły, a Wy?
Najnowsze komentarze