Recenzja Pepsi Man [PSX]

Jak wiedzą chyba wszyscy, Pepsi jest obok Coca-Coli jednym z najbardziej kultowych napojów, cieszącym nasze podniebienia od kilkudziesięciu lat. Jednak w przeciwieństwie do napoju z czerwoną etykietką, który jest bardziej konserwatywny, Pepsi wielokrotnie zmieniało swój wizerunek, starając się bardziej dotrzeć do młodzieży przy pomocy zmian swojego loga oraz spotów z udziałem takich gwiazd jak Michael Jackson czy Britney Spears. Trochę inną metodą pozyskania sobie nastoletniego klienta było promowanie marki w grach video, czego przykładem jest wydany tylko na rynek japoński Pepsi Man na pierwsze Playstation.

O fabule nie ma się co rozpisywać, ponieważ wzorem dawnych produkcji najzwyczajniej jej nie ma. Wcielamy się w tytułowego Pepsi Mana (który, swoją drogą, był bohaterem popularnych spotów reklamowych, niestety u nas nie emitowanych), który ma za zadanie przebiec z punktu A do punktu B, unikając po drodze takich przeszkód jak ciężarówki, roboty drogowe czy samochody, zbierając po drodze puszki z napojem. Czasami etap zostanie urozmaicony zabawą w Indiane Jonesa, z tą różnicą, że będziemy zmuszeni uciekać przez ogromną, toczącą się puszką Pepsi zamiast przed kamienną kulą.
Gra nie jest skomplikowana, lecz jest pozycja bardzo dynamiczną i dającą graczowi sporo frajdy, zwłaszcza jeśli ktoś lubuje się w arcade’owych klimatach i potrafi przymknąć oko na wszechobecną reklamę jednego z najpopularniejszych odrdzewiaczy na świecie.

W 2011 roku trudno się wypowiadać o grafice gry. Ma ona uproszczenia, charakterystyczne dla pierwszej konsoli Sony i razi swoją pikselozą oraz płaskimi sprite’ami napotykanych po drodze postaci, lecz o dziwo wcale nie przeszkadzało mi to polubić oprawę video, ponieważ ma ona swój specyficzny, radosny klimat. Muzyka w grze nie jest niczym szczególnym, ot, taka przygrywajka nie przeszkadzająca nikomu, odgłosy otoczenia są równie nijakie.
Należy też wspomnieć o tym, że gra jest dość krótka- wprawionemu graczowi wystarczy jedno dłuższe posiedzenie nad produkcją w celu wymasterowania jej w stu procentach.

Wrażenia z gry są bardzo zbliżone do oglądania w telewizji fajnego spotu reklamowego Pepsi- z jednej strony zdajesz sobie sprawę, że to totalna komercha i chęć pozyskania klienta, z drugiej strony gdzieś w głębi siebie przyznajesz, że to całkiem niezła i oryginalna metoda. Gra nie jest żadnym kamieniem milowym i została dosc szybko zapomniana, jednak jeśli nie odpycha cię klimat i prostota Pepsi Mana, moim zdaniem warto dać jej szansę ;)



























I pomyśleć, że nawet nie wiedziałem o istnieniu tej gry.
Że też chciało Ci się ją opisać :)
Reklamy z Pepsi Manem znałem, ale o istnieniu gry nie miałem pojęcia, trzeba będzie spróbować swoich sił w wakacje xD