Archiwum
Recenzja Trip World [GB]
Gdy patrzę na zdjęcia z tej 19-letniej gry przypominają mi się ilustrowane bajki, które mama kupowała dla mnie na bazarku nieopodal salonu fryzjerskiego „Kati”. Niektóre z nich, zamiast opowiadać kolejne przygody Sindbadów, Kopciuszków czy Muppeciątek, próbowały tworzyć własne światy, zamieszkiwane przez nieznanych mi wcześniej bohaterów, magów i księżniczki. 
(nie)Zła gra #1 – School Bus Driver [PC/DOS]

Czasami powstają gry o pięknej grafice, miodnym gameplayu. Gry, które mają taki poziom trudności, że zmuszają gracza do niezwykłych wyczynów wynagradzając go za poświęcenie bonusami i wspaniałymi przerywnikami, a na końcu satysfakcjonującym zakończeniem zwieńczającym całą przygodę.
Ta recenzja jednak jest o kompletnym przeciwieństwie tego co przed chwilą napisałem.
Recenzja Bucky O’Hare [NES]

Będąc małym brzdącem męczyłem mojego Pegazusa. Męczyłem też rodziców… Co chwilę chciałem jeździć na okoliczne bazary, po to, by za ich ciężko zarobione pieniądze (nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby wydawać moje zaskórniaki, wyłudzane z takim trudem na różnego rodzaju przyjęciach od wujków i cioć), wymieniać dyskietki na inne, a od czasu do czasu kupić jakiś nowy kartridż. Pewnego razu moją uwagę przykuła niebieska gra z zielonym królikiem na marnej jakości etykiecie.Kurczę – pomyślałem – muszę to mieć, kumple będą mi zazdrościć takiego okazu (zabawne, że prawie wszystkie dyskietki były żółte, niczym ich skośni twórcy). Odrobinę wysiłku kosztowało mnie namówienie rodziców na kupno Buckiego Ohar’e. Po powrocie do domu, paru dmuchnięciach w kartridż i włączeniu gry telewizyjnej odpłynąłem… 
Resident Evil: Gaiden – zombie po raz pierwszy atakują nasze kieszenie.
Recenzja – Franko: The Crazy Revenge
Prawdopodobnie każde miasto posiada strefę, do której trudno wejść nie będąc wyposażonym w kastet, nóż czy siekierę. W Polsce takie strefy w konkretnych miastach występują w liczbie mnogiej, rywalizując o wpływy. Coś jak amerykańskie gangi, ale w Polsce mamy więcej groteski. Mniej więcej w tym klimacie, dodatkowo przyprawionym komunistyczną stęchlizną, odnajdują się dwaj bohaterowicze gry Franko: The Crazy Revenge, tytułowy Franko oraz nieśmiertelny Alex.
Recenzja – Fighting Force
Niezależnie od czasów rynek gier komputerowych na PC zawsze ubogi był w tzw. „bijatyki”, względnie „nawalanki” czy „napierdzielanki” (lub wulgarniej). Chodzi mi o tytuły przy których gracze mogą wcielić się w mistrzów walki wręcz, niejednokrotnie rozwalających wszystko co stanie na ich drodze. Gry, których korzenie zostały zasadzone przy takich elektronicznych klasykach jak m.in. Double Dragon czy Bruce Lee. Jednym ze sztandarowych tytułów lat 90-tych zgodnym z przesłaniem bijatyk jest Fighting Force z 1997 roku.
Recenzja – Re-Volt. Hołd dla wielkiej gry Acclaimu.
Ciężko poniższy tekst traktować jako recenzję gry. Zdecydowanie bardziej wypada nazwać to własnymi, lekko subiektywnymi odczuciami po 10-ciu latach grania w tą niesamowitą produkcję.
Ze ścigałkami jestem raczej na bakier. Nigdy nie kręciły mnie produkcje, w których linię mety przejechać trzeba jako pierwszy. Są ledwie dwie produkcje z tej kategorii, które przykuły mnie do telewizora lub monitora na dłużej. Jednak gdy już to uczyniły, to z wielką klasą i siłą. Micro Machines ze stajni Codemasters, wersja na platformę NES, rzecz jasna, oraz Re-Volt – gra wydana już na PC i druga pełna wersja gry pecetowej w moim życiu.
Recenzja – Heroes of Might and Magic
Ok. Jeszcze jedna tura i idę spać… no, dobrze pokonam jeszcze tego potwora i już na pewno wyłączam komputer… a może by tak wykonać jeszcze jedno zadanie? Właściwie to nic się nie stanie jeśli tej nocy ukończę kampanię…
Ileż to obietnic składanych księżycowi złożyli gracze chcąc uwolnić się od potwornie wciągającego Heroes of Might and Magic?! Na ogół kończyło się tak, że wkurwiony księżyc kapitulował, a naocznym świadkiem heroesholizmu stawało się słońce. W taki sposób “jeszcze jedna tura” przeradzała się w dni, tygodnie i miesiące. Rachunki za prąd, wyprowadzenie psa na spacer czy umycie zębów musiały poczekać.
Recenzja – Deluxe Ski Jump 2
Adam Małysz to bohater romantyczny czasów nam współczesnych, idol młodzieży, symbol zagrzewający lud robotniczy do pracy, czasoprzestrzenna idea i roztańczone dobro potomków Lecha. Adam Małysz to synonim patriotyzmu, dobrobytu i sprawiedliwości. Przesadzam? No, dobrze… może trochę :-) . Niemniej ilość emocji i radości jakiej dostarczał i dostarcza nam ten skromny skoczek z Wisły jest bardzo duża. Zatem nic dziwnego, że niniejsza recenzja będzie pisana w tle jego sukcesów. Recenzja gry, która podobnie jak i Adam Małysz jest niepozorna, a posiada ogromną siłę. Chodzi mi o Deluxe Ski Jump czyli popularnego de es jota.


































Najnowsze komentarze